Blog PKU Zdrowie

Dieta, produkty niskobiałkowe i praktyczne porady dla rodzin z fenyloketonurią.

WszystkieAplikacjaCiekawostkiDieta i produktyPodstawy PKU

Terapia genowa na PKU – jak daleko naprawdę jesteśmy?

Obietnica terapii genowej brzmi prosto: jeden zastrzyk zamiast diety na całe życie. Zamiast codziennie pilnować grama białka, organizm sam zaczyna rozkładać fenyloalaninę – bo dostaje działającą kopię genu, którego mu brakuje, albo naprawioną wersję tego, który już ma. Cztery firmy mają dziś w badaniach klinicznych albo tuż przed nimi coś, co realnie do tego zmierza. Żadna nie ma jeszcze zatwierdzonego leku – i jedna z nich jest dobrym przykładem tego, dlaczego obiecujące wyniki w laboratorium nie zawsze kończą się lekiem na rynku.

Świecąca struktura podwójnej helisy DNA

Dwa różne podejścia do tego samego problemu

Trzy z czterech programów działają na tej samej zasadzie: wektor AAV (nieszkodliwy, zmodyfikowany wirus używany od lat jako „kurier” w medycynie) wstrzykuje do komórek wątroby działającą kopię genu PAH – tego samego, którego uszkodzona wersja powoduje PKU. Jedno dożylne podanie, jednorazowo. Cel: wątroba zaczyna sama rozkładać fenyloalaninę, poziom Phe spada bez restrykcyjnej diety.

Czwarty program, opisany niżej, robi coś innego – nie dokłada nowej kopii genu, tylko naprawia bezpośrednio błąd w DNA komórki, dokładnie w tym miejscu, w którym już jest. To metoda jeszcze przed pierwszymi badaniami klinicznymi u ludzi, a więc na wcześniejszym etapie niż pozostałe trzy – ale konceptualnie zupełnie inna, bo w ogóle nie korzysta z wirusa jako nośnika.

Cztery programy, cztery różne momenty

Sanofi, SAR444836 – Faza 1/2, dorośli pacjenci, terapia AAV. Lek okazał się bezpieczny i dobrze tolerowany, a u części uczestników poziom Phe spadł do normy bez ograniczania diety. To duża firma farmaceutyczna z własnym kapitałem, więc ryzyko, że program padnie z powodów finansowych, jest dużo niższe niż u małych biotechów.

Next Generation Gene Therapeutics, NGGT002 (badanie PHEdom) – AAV, najnowszy z całej grupy pod względem rozpoczęcia właściwych badań. Pierwszy pacjent, który dostał lek w ramach wcześniejszego badania pilotażowego, utrzymywał prawidłowy poziom Phe we krwi jeszcze 40 tygodni po podaniu. Teraz trwają właściwe badania Fazy 1/2 – w USA i w Chinach, z pięcioletnią obserwacją pacjentów po podaniu leku.

Homology Medicines, HMI-102 – AAV, pionier tematu i ostrzeżenie zarazem. Wyniki kliniczne z lat 2019-2021 były obiecujące: u jednego pacjenta na wysokiej dawce poziom Phe wrócił do normy. W sierpniu 2023 firma i tak zamknęła cały program – nie z powodu bezpieczeństwa, tylko finansów. Homology zredukowało zatrudnienie o 86% i wycofało wniosek do FDA, żeby przetrwać jako firma i skupić się na innym leku. Obiecujące dane nie wystarczyły, żeby uzasadnić dalsze wydawanie pieniędzy na program, który i tak potrzebował lat do zatwierdzenia.

Beam Therapeutics, BEAM-304 – zupełnie inne podejście: base editing, technika wywodząca się z CRISPR, ale precyzyjniejsza – zamienia jedną literę błędnego kodu DNA na prawidłową, zamiast wycinać i wklejać cały fragment genu. Lek dostarczany jest nie wirusem, tylko nanocząstką lipidową (LNP) – tą samą technologią, która stoi za szczepionkami mRNA. FDA zatwierdziła wniosek o rozpoczęcie badań klinicznych (IND) w 2026 roku, program dopiero rusza z rekrutacją pacjentów. To najmłodszy z czterech, ale warto go znać, bo pokazuje, że wyścig o terapię PKU to już nie tylko AAV kontra AAV.

Co już jest dostępne dziś, zamiast czekać

Zanim ktokolwiek zacznie liczyć na terapię genową, warto wiedzieć, że dwa realne leki na receptę już istnieją – i żaden z nich nie wymaga czekania na wyniki Fazy 3. Pegvaliase (Palynziq) to zatwierdzony w 2018 roku przez FDA enzym zastępczy – podawany w regularnych zastrzykach, nie jednorazowo, rozkłada fenyloalaninę bezpośrednio we krwi. Wiąże się z ryzykiem reakcji anafilaktycznej, dlatego wymaga specjalnego programu nadzoru (REMS), ale to lek, który realnie działa już teraz, nie za 5-10 lat. Sephience (sepiapteryna) to z kolei mały lek doustny wspierający naturalnie działający, ale osłabiony enzym PAH – już zatwierdzony w USA i UE, choć jego faktyczna dostępność i refundacja w Polsce to osobny temat, który wkrótce opiszemy dokładniej w osobnym artykule na tym blogu.

Dlaczego jeszcze nikt tego nie kupi

Żaden z czterech programów nie przeszedł jeszcze Fazy 3 – a to dopiero przedostatni krok przed złożeniem wniosku do FDA czy EMA. Historia Homology pokazuje, że dobre dane kliniczne i przetrwanie firmy do końca tego procesu to dwie osobne sprawy – w biotechu brak pieniędzy zabija programy równie skutecznie jak brak skuteczności leku.

Trudno podać jedną uniwersalną liczbę lat, bo zależy to od tego, jaką ścieżką regulacyjną pójdzie dany lek. Elevidys, terapia genowa na dystrofię mięśniową Duchenne’a, dostała przyspieszoną (warunkową) zgodę FDA w 2023 roku na podstawie danych z Fazy 1/2, jeszcze przed zakończeniem pełnej Fazy 3 – taka ścieżka istnieje też dla PKU, jeśli regulator uzna wyniki za wystarczająco przekonujące. To nie jest reguła, tylko możliwość – i nikt z czwórki opisanej wyżej jeszcze z niej formalnie nie skorzystał.

Ile by to realnie kosztowało, nawet gdyby zadziałało

Warto ostudzić entuzjazm jeszcze jedną liczbą: ceny już zatwierdzonych, jednorazowych terapii genowych AAV są kosmiczne. Zolgensma (rdzeniowy zanik mięśni) kosztuje 2,125 mln dolarów za jedno podanie. Hemgenix (hemofilia B) – około 3,5 mln dolarów. Roctavian (hemofilia A, ten sam typ terapii AAV co programy na PKU) – 2,9 mln dolarów, a mimo to sprzedaje się słabo, bo płatnicy i lekarze wciąż wahają się przed tak drogim, jednorazowym zobowiązaniem finansowym.

To pokazuje coś ważnego: nawet gdyby któryś z programów na PKU dostał jutro zatwierdzenie, kolejna, osobna bitwa dopiero by się zaczynała – o refundację. Zatwierdzenie leku i realny dostęp do niego w Polsce przez NFZ to dwa zupełnie różne etapy, oddzielone zwykle kolejnymi latami negocjacji.

Co z tego wynika

Terapia genowa na PKU nie jest już czystą teorią – są ludzie, u których po jednym zastrzyku poziom Phe wrócił do normy, i to udokumentowane w publikacjach, nie w plotkach z grup na Facebooku. Ale droga od tego do leku dostępnego w polskiej aptece czy szpitalu jest długa i wielostopniowa: najpierw Faza 3, potem zatwierdzenie, potem – często najdłuższy etap – realna refundacja przy cenie liczonej w milionach. Los HMI-102 przypomina, że obiecujące wyniki kliniczne to nie to samo co przetrwanie programu do końca. Na razie dieta i już dostępne leki takie jak Palynziq – a niedługo być może Sephience, kiedy sprawa refundacji w Polsce się wyjaśni – zostają jedynym realnym narzędziem, a nie czymś, o czym na razie można tylko czytać.

Źródła

Koszyk